Powiadomienie o plikach cookie Strona korzysta z plików cookies i innych technologii automatycznego przechowywania danych do celów statystycznych, realizacji usług i reklamowych. Korzystając z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będą one zapisane w pamięci urządzenia, więcej informacji na temat zarządzania plikami cookies znajdziesz w Polityce prywatności.

Kontakt z redakcją: tel. 41 2511951 alinajedrys@gmail.com


  • Kategoria: Komunikaty

Matchatini i zielone koktajle - matcha wchodzi do baru

Na weselu pod koniec czerwca podeszła do baru pani w średnim wieku i zapytała, czy to szpinak. Chodziło o matchatini, który akurat robiliśmy dla stolika obok. Wypiła, odstawiła kieliszek i po dziesięciu minutach wróciła po drugi. Tak to zwykle wygląda. Najpierw zielony drink budzi podejrzliwość, a potem robi się do niego kolejka.

Dwa sezony temu miksowaliśmy matchę głównie na stoiskach targowych. Dziś pary młode pytają o nią jeszcze przed podpisaniem umowy z salą. Nie dlatego, że zdrowa. Dlatego, że zielona i nikt czegoś takiego wcześniej na sali nie widział.

Zielony kolor, który schodzi po kwadransie

Matcha się nie rozpuszcza. To sproszkowany liść, czyli zawiesina. Wsyp ją prosto do shakera, a za chwilę opadnie na dno kieliszka szarym osadem. Dlatego zaczynamy zawsze tak samo: sitko, mała miska, woda grubo poniżej wrzenia. Wrzątek wyciąga z matchy gorycz i tego się już nie odkręci.

Druga sprawa to kwas. Chlorofil, który daje matchy intensywną zieleń, ciemnieje od soku z cytryny. Zaraz po podaniu koktajl wygląda świetnie, a kwadrans później stoi na stoliku w kolorze bagiennym. Nikt tego głośno nie komentuje, ale widać po zdjęciach - goście fotografują pierwsze pięć minut. Więc albo idzie mniej cytryny, albo podajemy w mniejszym kieliszku, żeby drink zszedł, zanim zmieni barwę.

Swoją drogą, ten sam kłopot mają barmani z koktajlami na ogórku i awokado, tylko tam nikt nie robi z tego afery. Przy matchy robi, bo o kolor tu przecież chodzi.

Co właściwie jest w matchatini

Baza jest prosta: matcha rozbita w odrobinie wody, wódka albo gin, coś słodkiego i lód. Reszta zależy od tego, czy wersja ma być wytrawna, czy kremowa. Wytrawna zostaje przy trawiastej goryczce i wygląda jak mętna zieleń w kieliszku koktajlowym. Do kremowej idzie mleko albo likier i wtedy bliżej jej do deseru niż do drinka.

I teraz rzecz, o której przy zamawianiu mało kto myśli: rodzaj matchy. Ceremonialna jest delikatna i lekko słodka. Pięknie pije się ją z samą wodą, ale wrzucona do shakera z ginem po prostu znika. Kulinarna jest mocniejsza i bardziej gorzka, więc to ona przebija się przez alkohol i cukier. Koktajle robimy na kulinarnej i jeszcze nikt się nie skarżył.

Do tego dochodzą warianty bez procentów, a tych schodzi najwięcej. Matcha z tonikiem nalana warstwami wygląda w wysokiej szklance jak dwukolorowy drink i nie wymaga żadnej sztuczki. Matcha z lemoniadą, matcha na wodzie kokosowej, wszystko na zimno, dużo lodu. No i zwykłe iced matcha latte, które na lipcowym weselu potrafi zrobić większą kolejkę niż wódka.

Kto sięga po zielone drinki na imprezach w regionie

Kierowcy. Grupa pierwsza i najbardziej oczywista. Na weselach w okolicy połowa gości wraca autem tego samego wieczoru albo nad ranem, a sok pomarańczowy w ręce to, delikatnie mówiąc, słaba pociecha. Zielony mocktail w porządnym kieliszku załatwia sprawę: człowiek trzyma coś, co wygląda jak drink, i nikt go nie pyta, czemu nie pije.

Druga grupa to firmy. Na konferencji przed południem o wódce nikt nie myśli, za to o dobrej kawie owszem. Coraz częściej w zapytaniu obok klasycznego drink baru pojawia się matcha bar ustawiony jako osobne stanowisko przy ekspresie. Wtedy jedna osoba robi shoty i latte, druga miesza koktajle, a kolejka rozkłada się na dwa punkty zamiast jednego. Przy stu pięćdziesięciu osobach to różnica między płynnym wydawaniem a korkiem tuż po oficjalnej części. Ekipy z mobilnym barem jeżdżą dziś po całej Polsce z własnym sprzętem, więc nie ma już znaczenia, czy sala stoi w środku miasta, czy trzydzieści kilometrów za nim. Liczy się raczej to, ile stanowisk realnie potrzeba i gdzie je postawić.

Na końcu są młodsi goście, którzy piją po prostu mniej niż ich rodzice na weselach sprzed dwudziestu lat. Nie robią z tego żadnej deklaracji. Wolą wypić dwa dobre drinki niż osiem byle jakich, a jeden z tych dwóch coraz częściej jest bez procentów.

Czego nauczyliśmy się przy zielonym barze

Przede wszystkim matchę trzeba rozbijać na bieżąco, małymi partiami. Przygotowana rano na cały wieczór traci aromat i po kilku godzinach smakuje sianem. Lepiej przystanąć na moment przy szóstym koktajlu i zrobić świeżą porcję, niż wydać dwadzieścia identycznych ze słoika.

Zielony drink musi też wyglądać. Bardziej niż smakować, szczerze mówiąc: idzie przezroczyste szkło, widoczna warstwa i szczypta matchy na piance. Gość najpierw robi zdjęcie, dopiero potem pije, i nie ma co się na to obrażać.

Najmniej oczywiste jest to, że matcha nie każdemu smakuje. Ma wyraźne umami, tę trawiasto-morską nutę, która jednym pasuje od pierwszego łyka, a innym nie pasuje wcale. Obok zielonego stanowiska zawsze stoi więc coś neutralnego. Na jednej imprezie matchatini schodzi przez cały wieczór, na innej ledwie kilka sztuk, a bar wygląda dokładnie tak samo.

Jedna rzecz wyszła nam zupełnie przypadkiem. Kiedy barista ubija matchę chasenem, tą bambusową miotełką, ludzie przystają i patrzą jak na mały pokaz. Wystarczy robić to na widoku, przy ladzie, a nie gdzieś z tyłu. Na targach zielona pianka przy stoisku ciągnie gości mocniej niż sam ekspres, choć nikt tego nie planował jako atrakcji.

Matcha nie zastąpi klasycznego baru i nikt rozsądny tego nie planuje. Ale jako drugie stanowisko, obok wódki i klasyki, robi robotę - zwłaszcza tam, gdzie połowa sali nie pije. Kto szykuje wesele albo firmową imprezę na przyszły sezon, dobrze zrobi, pytając o zielony bar przy pierwszej rozmowie, nie tydzień przed terminem. Później do wzięcia zostają głównie listopadowe piątki.




Materiał zewnętrzny

Ostatnie komentarze

  • Anonimowy powiedział(a) Więcej
    A kiedy zmiana prezesów, dyrektorów - zasiedziałych na stołkach! Chyba już dostali odcisków na " siedzeniu" Warto... 4 dni temu
  • Mieszkaniec powiedział(a) Więcej
    Droga wreszcie, super.Patrze na notabili jak,,puszą się ,,otwierając tą drogę. Zwykła ,ludzka przyzwoitość... 6 dni temu
  • anonimowy powiedział(a) Więcej
    Co tu komentować, wystarczy spojrzeć na sesyjne zdjęcia, a na nich naburmuszony prezydent i znudzeni radni. Czy nie... 1 tydzień temu

Komentarze pozostają własnością ich twórców - redakcja TSK24.pl nie bierze za nie odpowiedzialności. Nick nie jest zastrzeżony dla jednego użytkownika.
Serwis nie ma obowiązku publikacji nadesłanych materiałów. Materiały nie zamawiane przez Serwis Informacyjny TSK24.pl nie podlegają zwrotowi. Autorzy materiałów publikowanych w serwisie wyrażając zgodę na ich publikację przenoszą jednocześnie prawa do nich na rzecz Serwisu Informacyjnego TSK24.pl. Serwis zastrzega sobie również prawo do wykorzystywania zamieszczanych materiałów w celach promocyjnych i reklamowych na wszelkich polach ekspozycji.
Wszystkie Prawa Zastrzeżone - Żadna część jak i całość materiałów zawartych w portalu TSK24.pl nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie.
Wszelkie wyżej wymienione postępowanie bez pisemnej zgody wydawcy - PPHU MPC-TECH ZABRONIONE!